Ostatni, 4 dzień IV Rowerowej Pielgrzymki Tarnowskiej.
Dzień zaczął się dobrze, pogoda dopisywała. Na ostatnim odcinku przed Częstochową złapał nas bardzo konkretny deszcz. Chmura zbliżała się nieuchronnie, trochę też grzmiało. Niestety trzeba było założyć pelerynę. Po minucie jazdy w ścianie deszczu w butach akwarium. Naszą prawą częścią jezdni płynie rzeka. Na szczęście nie było mi w tym wszystkim zimno. Podczas jazdy były ze dwie fale takiego deszczu.
Dojechaliśmy do charakterystycznych Alei Najświętszej Maryi Panny, deszcz praktycznie odpuścił. Formujemy się i czekamy na eskortę policji. Zaczynając ostateczny wjazd na Jasną Górę zrywa się czołowy wiatr i obrywamy kolejną solidną porcją deszczu, takiego wjazdu do Częstochowy mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę. 😄 Było to bardzo fajne doświadczenie, uśmiechów na twarzach było co nie miara. A najlepsze jest to, że zaraz po wjechaniu pod wały wyszło słońce. 🙂
Byłem pozytywnie zaskoczony jak dobrze zadziałała niemal 20 letnia peleryna. 😄 Dawno nie jechałem w takim deszczu, a jednak góra była dość sucha, najgorzej z butami. Rower takiego chrztu też chyba nie miał.

Komentarze (0)
Dodaj komentarz